środa, 24 kwietnia 2013

Rozdział 26
Na wyświetlaczu pojawiła się nazwa "tatuś".
- O kurwa. - szepnęłam po polsku z paniką w oczach.
- Stało się coś? - spytał zdezorientowany Max.
- Przepraszam Cię, ważny telefon. Muszę odebrać.
Przycisnęłam niepewnie zieloną słuchawkę.
- Słucham...
- Elizabet! Już myślałem, że się coś stało! Wszystko w porządku? Jak lot? Były jakieś problemy? Dlaczego nie zadzwoniłaś? - mówił tak szybko, że ledwo zrozumiałam.
- Tato, uspokój się. Po prostu nie miałam jak zadzwonić. Wszystko w najlepszym porządku.
- Jak to nie miałaś jak zadzwonić! Martwiłem się! - musiałam odsunąć telefon od ucha, ponieważ tak krzyczał.
- Tato, przylecieliśmy, fani te sprawy - zaczęłam kłamać jak z nut - potem się ogarnąć, a teraz właśnie jadę na koncert.
Głośne westchnienie po drugiej stronie.
- Jak będziesz wieczorem w hotelu, zadzwonisz na Skypie?
- Oczywiście, a teraz przepraszam ale muszę kończyć. Do wieczora!
Rozłączyłam się.
- Mamy mało czasu, co ty na mały bieg dla zdrowia? - Brunet uśmiechnął się do mnie.
- A mogę sobie zapalić najpierw?
- Dobra, ale przyspieszamy kroku!
Wyciągnęłam papierosa i go odpaliłam. Zaciągnęłam się nim,a uśmiech od razu pojawił się na mojej twarzy.
-El, pośpiesz się! - zawołał idąc kilka kroków przede mną.
Wypaliłam na szybko szluga, a peta wyrzuciłam do najbliższego kosza. Podbiegłam do chłopaka, a on złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do przodu.
- Trzeba nadrobić stracony czas!
Przedzieraliśmy się wśród tłumu, szczerząc się do siebie i docinając co jakiś czas. W końcu w lekką zadyszką dotarliśmy do placu wypełnionego taksówkami. Wsiedliśmy do pierwszej lepszej i podaliśmy kierowcy adres. W radiu zaczął lecieć znany nam bardzo dobrze utwór.

Oh I just wanna take you anywhere that you like
We can go out any day any night
Zaczęłam nucić razem z dobiegającymi głosami.- Myślałem, że nie lubisz takiej muzyki.
- Bo nie lubię, ale to wpada w ucho, zresztą, chłopcy ciągle słuchają swoich utworów.
Wróciłam do nucenia.

Oh tell me, tell me, tell me how to turn your love on
You can get, get anything that you wa...


Radio ucichło z nieznanych nam powodów. Popatrzyliśmy na siebie zdezorientowani z Maxem.
- Nienawidzę tego zespołu.. - westchnął mężczyzna.- Wiecie, że mają dziś tutaj koncert? Ten jeden nawet podobno jest z Irlandii!
Wybuchłam głośnym śmiechem do którego po chwili dołączył mój towarzysz.
- Oh, na prawdę? - zdołałam z siebie wydusić między salwami śmiechu. - to musiał pan się dzisiaj dość nawozić ich fanów..
- Niestety - głośno westchnął.
Starałam opanować śmiech i skupić się na drodze, oraz miejscach przez które przejeżdżaliśmy. Niestety nie wyszło mi to, bo Max nie dawał mi zapomnieć o słowach kierowcy i wypytywał go cały czas o TEN zespół.
Nim się oglądnęłam staliśmy już na parkingu kilka ulic przed Areną. Skąd wiem, że kilka ulic? Bo było ją widać z daleka. Pokłóciliśmy się chwilę kto ma zapłacić i po chwili zgodnie wysiedliśmy z taksówki z wielkimi uśmiechami na twarzy.
- Co powiesz o wyjściu tylnym? Jak zobaczą nas fanki to nie mamy życia. - zaproponowałam.
Kiwnął głową, że się zgadza i ruszyliśmy spacerkiem.
Tuż przed areną, Max zarzucił kaptur na głowę, a ja "głębiej" założyłam czapkę. Niestety nasza mała przebieranka, nie udała się. Directioners, które stały na tyłach kolejki rozpoznały nas i podeszły prosząc o zdjęcia. Przeprosiliśmy je tłumacząc się, że jesteśmy już spóźnieni i jakimś cudem przepchaliśmy się do drzwi. Uśmiechnęliśmy się do ochroniarzy którzy rozsunęli się by nas przepuścić. Staliśmy w długim korytarzu, wszyscy biegali zdenerwowani. Jedni nieśli ciuchy, inni mikrofony, ktoś rozmawiał przez telefon głośno krzycząc. Stałam w tym całym tłoku patrząc lekko zdezorientowana na to co się dzieje wokół mnie.
- Wszyscy na stanowiska! Zaczynamy za 7 minut! - krzyknął ktoś z drugiego końca.
I nagle wszyscy zaczęli być jeszcze bardziej zdenerwowani. Odwróciłam się chcąc zapytać się Maxa gdzie jest garderoba, ale jego za mną, ani nigdzie indziej w zasięgu wzroku nie było. Westchnęłam głośno i zaczęłam przepychać się wśród tłumu dokładnie czytając tabliczkę na każdych drzwiach. Niestety, dziś chyba nie był mój szczęśliwy dzień. Nigdzie nie było tych cholernych drzwi.
- 5 minut! - krzyknął mi facet nad uchem.
- Przepraszam.. - złapałam go za ramię. - Gdzie są chłopcy?
- Pewnie już pod sceną. Do końca korytarza i na lewo! - zniknął mi z oczu.
Poszła według jego zaleceń, starałam się nie wybuchnąć gniewem gdy kolejne osoby mnie przypadkiem uderzyły. Skręciłam w lewo i zobaczyłam ogromne drzwi. Nie zważając na nic podbiegłam do nich, już chciałam nacisnąć klamkę lecz coś mnie zatrzymało, a raczej coś.
- Nie możesz tam wejść- mówił Paul - koncert się zaraz zaczyna.
- Muszę im dać kopa w tyłek na szczęście! Nooo Paul proooszę! - zrobiłam słodkie oczy.
Odsunął się od drzwi, a ja usłyszałam tylko jak mlaska z niezadowoleniem. Otworzyłam na oścież drzwi i zobaczyłam 5 chłopaków, stojących na platformach, które za pewne miały się pojawić na scenie.
- Mówiłem, że przyjdzie! Wiedziałem widziałem! - głos blondyna zwrócił uwagę wszystkich wokół.
- Obiecałam Ci przecież! - podbiegłam do niego i mocno przytuliłam.
Zeskoczyłam delikatnie z platformy i podeszłam do Liama.
- Będziesz stać pod sceną?- Zapytał pomagając mi wejść by go przytulić.
- Oh, nie wiem, zależy czy znajdę Maxa.
Kolejnym z chłopaków był Lou, jego platforma była najwyżej ze wszystkich. Bałam się wręcz, że się nie przecisnę przez tą małą szparkę.Chłopak schylił się i podniósł mnie. Musieliśmy stać schyleni ponieważ, nad nami była zamknięta klapa sceny. Nagle drastyczne szarpnięcie. Skrzypnięcie i głośne krzyki. W czubek głowy dobiegło mnie zimne powietrze.
- Kurwa... - szepnął marchewkowy.
- 10! - dochodziło mnie głosy z góry.
- Co się dzieję? - zaczęłam panikować.
- 9!
- Koncert się zaczyna.
- 8!
- Ale ja stąd nie zejdę! Tu już w ogóle nie ma miejsca!
- 7!
Słyszałam coraz głośniejsze krzyki.
- 6!
- Damy radę. Tylko musisz się zachowywać naturalnie.
- 5!
Zaczęła grać muzyka.
- 4!
- Naturalnie czyli jak?! - mówiłam przestraszona.
- 3!
- Módl się żeby Max stał już pod sceną.
- 2!
Louis włożył stopery do uszu, a z tylnej kieszonki wyciągnął mikrofon.
- 1!
Poczułam jak chłopak łapie mnie za nadgarstek i ciągnie do góry. Wyskoczył wysoko w powietrze a ja razem z nim. Rozejrzałam się na boki, chłopcy patrzyli na mnie z lekkim strachem. Spojrzałam na publiczność, a tam masa dziewczyn wrzeszczących , kamerujących , robiących zdjęcia. Brunetki, blondynki, rude, chudsze, grubsze, z czapkami bez czapek. Do wyboru do koloru. Gdzieś z oddali doszły mnie pierwsze słowa piosenki.

Niall:
(C'mon c'mon)

Delikatnie uśmiechnęłam się do niego starając się być naturalna.

Zayn:
The one that i came with she had to go
But you look amazing
Standing alone


Marchewkowy oddalił się troszkę, a Zayn podszedł patrząc mi prosto w oczy.

Liam:
(So c’mon c’mon)

Zaczęłam ruszać biodrami w rytm muzyki. Zobaczyłam zbliżającego się Louisa.

Louis:
Move a little closer now

Złapał mnie za nadgarstek i pociągnął do przodu.

Liam:
(C’mon c’mon)

Louis:
Either way you’re walkin’ out

Pokazał mi, żebym udała się Harrego

Liam:
(C’mon c’mon)

Harry:
Show me what you’re all about

Nagle koło mnie zrobił się tłok, cała piątka podbiegła i przesuwała się na środek sceny, a ja z nimi.

All:
Yeah
I’ve been watchin you all night
There’s somethin’ in your eyes
Say c’mon c’mon
And dance with me baby


Wybiegli w przód, a ja poruszałam się w takt muzyki, miałam nadzieję, że to nie wygląda komicznie.

Yeah
The music is so loud
I wanna be yours now
So c’mon c’mon
And dance with me baby


Wrócili do mnie i wszyscy wykonaliśmy ten sam ruch wyrzucając ręce do góry.

Niall:
The one that I came with
Didn’t know how to move
The way that you let your hair down
I can tell that you do


Zarzuciłam włosami i uśmiechnęłam się zalotnie idąc tanecznym krokiem do Liama.

Liam:
(So c’mon c’mon)

Louis:
Move a little closer now

Przeszłam z powrotem na drugą stronę sceny.

Liam:
(C’mon c’mon)

Harry:
Show me what you’re all about

Tym razem to Styles podbiegł do mnie.

All:
Yeah
I’ve been watchin you all night
There’s somethin’ in your eyes
Say c’mon c’mon
And dance with me baby
Yeah
The music is so loud
I wanna be yours now
So c’mon c’mon
And dance with me baby


Hazza wybiegł na wysunięcie pośród fanów, a za nim reszta. Podeszłam do gościa grającego z tyłu na gitarze i zaczęłam naśladować jego ruchy. Reflektor padł tylko na loczka.

Harry:
Every step I take
I’m feelin’ more and more
She’s callin’ out,
She’s a lucky girl
My heart is racin’
She’s turnin’ around
I reach for her hand
And I say


Podeszłam z powrotem do przodu. Nagle z mojej lewej strony wydobył się anielski głos.

Zayn:
Hey
I’ve been watchin you all night


Czułam jak się rumienie, Malik założył mi kosmyk włosów za ucho i uśmiechnął się zalotnie.

All:
There’s somethin’ in your eyes
Say c’mon c’mon
And dance with me baby
Yeah
The music is so loud
I wanna be yours now
So c’mon c’mon
And dance with me baby


Niall podbiegł do mnie i wskazał palcem na filmującego lub robiącego zdjęcia Maxa. Wiedziałam co chce zrobić. Biegłam w jego stronę.

C’mon c’mon
C’mon c’mon
C’mon c’mon
And dance with me baby


Wraz z ostatnimi słowami zniknęłam ze sceny. Chłopak mnie złapał delikatnie w ramiona.
- Paul mnie zabije... - szepnęłam mu na ucho gdy odstawiał mnie na ziemię.
- Zabije, to mało powiedziane, jeszcze Ci paparazzi...
Westchnęłam głośno. Za nami tłum rozwrzeszczanych fanek, koło nas ochroniarze, przed nami scena.
- Panie i panowie! - zaśmiał się radośnie Lou do mikrofonu - Gorące brawa dla naszej przyjaciółki i nowej tancerki! - wskazał na mnie ręką - Elizabet!
Za naszymi plecami rozwrzeszczały się fanki. Ktoś mnie szturchał cały czas w plecy prosząc o zdjęcia. Razem z Maxem zrobiliśmy kilka fotografii, a później skupiliśmy się na koncercie.
Chłopcy śpiewali piosenki świetnie się przy tym bawiąc. Liam zaczął dokuczać Hazzie, Malik był jakiś nieprzytomny, Niall popisywał się swoją skocznością, a Louis obserwował to wszystko z wielkim uśmiechem.
Max cały czas śpiewał lub nucił melodię, a ja starałam się usłyszeć co chłopcy mówią.
- Proszę o ciszę, ej na prawdę, uspokójcie się na chwilę! - Harry powiedział dość stanowczo.
Fanki przycichły jednak niezamilkły.
- Na tej sali, jest jedna wyjątkowa osoba dla nas wszystkich, a dla pewnej osoby szczególnie. Chcieliśmy zadedykować jej ten utwór- Malik uśmiechnął się i popatrzył na mnie przelotem.
Fanki znów zaczęły krzyczeć, płakać i robić jeszcze więcej zdjęć.
Perkusja poszła w ruch, gitary grały coraz głośniej. A ja nie przejmując się niczym wsłuchałam się tylko w głos Harrego.

Baby you got me sick
I don't know what I did
Need to take a break and figure it out, yeah
Got your voice in my head
Saying let's just be friends
Can't believe the words came out of your mouth


- Co to za tytuł? - wrzasnęłam do Maxa.
- Heart Attack.
Patrzyłam gdzieś w przestrzeń zastanawiając się nad kolejnymi słowami. Gdy po kilku sekundach wróciłam do świata żywych, czułam czyjś wzrok na sobie. Nie byłoby w tym nic dziwnego bo fanki cały czas nas zaczepiały, ale to spojrzenie było natarczywe, nawet bardzo. Popatrzyłam się na scenę i zrozumiałam. Mulat nie odpuszczał cały czas patrzył na mnie. Gdy tylko zorientował się, że to widzę spojrzał mi prosto w oczy, a gdzieś w tle tego wszystkiego słyszałam kolejne słowa...

You’re giving me a heart attack
Looking like you do
Cause you’re all I ever wanted
Thought you would be the one that’s oww
Giving me a heart attack getting over you


Spuściłam oczy ku parkietowi i poczułam rękę oplatającą moją talię.
- Chyba nawet wiem komu to było zadedykowane. - Max zaśmiał się głośno.
Puścił mnie i wrócił do robienia zdjęć.
Nawet nie wiedząc kiedy, chłopcy śpiewali już kolejną piosenkę, a po niej następną i następną. Odpowiedzieli na Twitterowe pytania i pozdrowili fanów z kilku krajów. Kończąc występ przedstawili chłopaków którzy grali na perkusji i gitarach oraz podziękowali Dublinowi za świetny koncert. Zbiegli ze sceny, a my udaliśmy się za kulisy. Jeszcze dobrze nie przeszłam progu drzwi, gdy usłyszałam głośny hałas.
- Zabije ją, zabije! - nie wątpiłam, że był to Paul.
Stanęłam za jego plecami i drapałam się po głowie. Louis dawał mi znaki, bym uciekała. Gdy już chciałam odwrócić się na pięcie i iść w stronę wyjścia, menadżer mnie zobaczył.
- Chciałabyś mi coś powiedzieć?
- Ymm.... - zaczęłam się jąkać .- Przepraszam, to na prawdę nie było specjalnie...
- Oh! Elizabet - rozbrzmiał melodyjny głos Nialla.- Wszędzie Cię szukam! Obiecałaś, że poznasz moich rodziców!
Wziął mnie pod rękę i pociągnął w mniej znanym mi kierunku. Szepnęłam mu bezgłośne "dziękuje", a on tylko mrugnął okiem. Blondyn pchnął drzwi, a przede mną ukazała się kobieta około 50 , z blond czupryną oraz mężczyzna w podobnym wieku lekko pod łysiały. Przywitałam się z nimi kulturalnie i chwilkę porozmawiałam, po czym zostawiłam ich samych. Zamknęłam delikatnie drzwi i już chciałam iść dalej, gdy ktoś gwałtownie mnie zatrzymał łapiąc za ramię.

* * *
Wiem bezsensowny rozdział.
Przepraszam, że tyle nie pisałam ale uczyłam się na
testy. Teraz rozdziały będą się pojawiały częściej.
Do następnego kochani!

17 komentarzy:

  1. Wkoncu sie doczekalam zajebisty rozdział.!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na reszcie sie doczekalam. Świetny rozdział jak zawsze <3 Czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. No ja myślę,że będą częściej,
    Genialnie♥
    Przepraszam za taki krótki komentarz,ale jest już późno i nie funkcjonuję.

    http://youaremydefinitionofhappinesss.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. boskie dzisiaj znalazlam to opowiadanie i tak mnie wciegnelo,że prezczytalam cale bez oderwania sie slicznie piszesz mam nadzieje,że za nie długo dodasz nową notke ;d

    OdpowiedzUsuń
  5. Boskie! Rozwaliła mnie Elizabet na scenie xD Czy dobrze się domyślam, że tym kimś, kto ją złapał za ramię jest Zayn?
    Zapraszam również na mój blog: crazy-life-with-one-d.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. haha czekam na następny rozdział. A ten jest zajebiaszczy. Zapraszam do siebie : http://koffyou.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. nominowałam cię do Libster Award :) więcej na http://someone-like-us.blogspot.com/2013/04/libster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniałe! <3 No wiesz co, przerywać w takim momencie :cc Proszę next jak najszybciej! <3 <3
    A.

    OdpowiedzUsuń
  9. jeeeeju! jak ty cudownie piszesz!

    z niecierpliwością czekam na następny :**

    OdpowiedzUsuń
  10. jeju! Kocham Twoje opowiadanie, przeczytałam właśnie wszystkie rozdziały i stwierdzam, że nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału! <3
    Jeszcze żaden z Twoich rozdziałów mnie nie nudził! :D xx

    OdpowiedzUsuń
  11. wstawiaj następny i nie każ tak długo czekać! :**

    OdpowiedzUsuń
  12. aaaaa !
    To jest przeboskie *_________*
    Kocham, kocham, kocham <3
    Niezła wpadka z Elizabet i z tym koncertem ;D
    Mam nadzieję, że Paul nie będzie aż tak zły na nią ^^
    Bardzo bym chciała żeby El i Zayn byli razem <3
    Kocham tą dwójkę *,*
    Czekam nn ;3

    onedirectionimaginyyy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Wspaniały rozdział!;D
    Rozumiem testy były najważniejsze i w pełni się zgadzam:)
    Czekam na nn<3

    Pozdrawiam cieplutko;*

    OdpowiedzUsuń
  14. Zajebiste, fajna akcja, bardzo mi się podoba, czekam na kolejne rozdziały, pisz, bo już nie mogę się doczekać:):):)

    OdpowiedzUsuń
  15. no,no częściej miały się pojawiać, a tu coo? nie każ mi tak długo czekać bo nie wytrzymam !!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz :*