sobota, 7 września 2013

Rozdział 7.


ZMIANA NARRATORA. BUZIAKI KOCHANI <3

Lisa POV

- Widzieliście to? - Harry przeskakiwał po kilka schodów trzymając jakiś druczek w ręce.
- O co chodzi? - wychyliłam się z kuchni.
Styles wpadł targany emocjami do pomieszczenia i z głośnym plaskiem położył papier na stole.
- Wyjeżdżam do Ameryki, wiesz co to znaczy?!
- Że kawa którą Ci zrobiłam wystygnie?
- Jak możesz być taka wyluzowana? - podniósł głos.
- O co tym razem się kłócicie? - Liam podszedł do dzbanka z kawą i nalał sobie ją do szklanki.
- Harold, właśnie się dowiedział, że wyjeżdża do Ameryki i przejmie go menadżer TS.
-Ahhh... - Daddy machnął ręką.
-Nic nie wspomniałem o tym, że zmieniam menadżera...
- Andy był rano i mnie poinformował, zbytnio mi się to nie uśmiecha, bo muszę tu zostać z "Zaynem PatrzęCałyCzasWLusterko Malikiem" - uśmiechnęłam się bez większych emocji - Zgaduje też, że nie masz na tej kartce napisane, że to przez niego wyjeżdżasz.
- Jak to przez niego? - uniósł wzrok z nad grafiku.
- Normalnie, ty miałeś zostać, ze mną i z Niallem, ale nasz kochany Malik napisał list do sił wyższych i widzisz, tak wyszło.
Harry przesunął łokieć po blacie chcąc się na nim podeprzeć, przez co talerz leżący koło niego z hukiem wylądował na podłodze. Niall stojący w drzwiach jęknął cicho.
- Powiedz, że nie próbowałaś zabić Harrego, tak jak wcześniej Zayna.
- Oczywiście, że nie- krzyknęłam - Za kogo ty mnie masz Niall?
- Za kogoś z fatalnym celem - puścił do mnie oczko - Módl się żeby Louis tego nie zobaczył, albo żeby miał chociaż podobny cel do Twojego.
- Czy ktoś coś o  mnie mówił? - Tomlinson pokazał swój piękny biały uśmiech.
- Oni rozbili kolejny porcelanowy talerz Twojej mamy! - Horan wystawił mi język
- Lisa, nie sądzisz, że nasz Irlandczyk zachowuje się nierozważnie? - Harold spoważniał i z dezaprobatą pokręcił głową - Nie dość, że zbił ten talerz, to jeszcze zwala winę na nas.
- Wstydziłbyś się Niall! - westchnęłam głęboko, łapiąc o co chodzi Hazzie.
- Ja? - Jego oczy rozszerzyły się z strachu.
- Nie, my wiesz?- tym razem to ja rzuciłam mu karcący wzrok.
Lou stał zdezorientowany patrząc w kupkę szkła na podłodze. Jego usta otworzyły się nieznacznie, jakby chciał coś powiedzieć, by po chwili zamknąć się i zacisnąć w wąską linię. Policzki mu poczerwieniały, a oczy zwęziły się w drobne szpary.
- Od dziś, żadne z was, nie ma prawa dotykać porcelany mojej mamusi. - Każde słowo akcentował mocno i wyraźnie.
- Ale Louisku! - Zaczął bronić się blondynek.
- ŻADNYCH ALE HORAN! - wrzasnął na cały dom  i opuścił kuchnię.
- Dzięki, nie wiecie jak to jest jeść pizze na zwykłym szarym talerzu, a nie pięknej porcelanie. To całkiem zmienia smak! - Opuścił dolną wargę i udał smutnego. - Wygraliście. - wyrzucił ręce do góry w geście poddania i poszedł za Marchewkowym.
  
   Drzwi trzasnęły głośno burząc ciszę naszego domu.
- Zayn, a Tobie znowu co? - usłyszałam głos Liama.
- Gówno Cię, to powinno obchodzić Payne. - jego głos przesiąkał jadem.
- Ohh.. Nasz bad boy się zdenerwował? - wyszłam mu na przeciw czując kolejną wygraną kłótnię.
- Ohh... Nasza aktoreczka będzie teraz grała dziwkę? - zsunął swoje czarne supry i rzucił w kąt.- Oh, a teraz nie wie co mi odpowiedzieć i myśli intensywnie nad ciętą ripostą. Jak już wymyślisz, to daj znać, będę czekać u siebie - minął mnie i zaczął wychodzić po schodach - Tylko nie mam czasu czekać całą wieczność.
Czułam jak wszystko się we mnie gotuje. Wygrał, nienawidziłam, jak wygrywał.
- Hej , mała uspokój się. - rozpoznałam swojego przyjaciela po akcencie. - Widzisz, że ma gorszy dzień, weź go nie prowokuj.
- A tobie znowu co?! - byłam zbulwersowana zachowaniem Nialla - Ciągle go bronisz... Nie widzisz tego co on mi robi tylko wciąż widzisz to jak to ja się wobec niego źle zachowuje..
- Tak, bo to TY zaczęłaś kłótnie, zresztą ON też jest moim przyjacielem i widzę jaki ma humor, więc wolę żebyś go bardziej nie denerwowała.

Zayn POV

-Kurwa! - wrzasnąłem na całe gardło zaraz gdy znalazłem się za drzwiami do mojego pokoju.
- Co się stało? - Perrie uśmiechnęła się uroczo i podeszła do mnie zarzucając ręce na moją szyje.
- Nic, nie ważne - syknąłem do niej i zrzuciłem jej ręce.
- Jasne... - szepnęła cicho i odwróciła się do wyjścia.
Wypuściłem  głośno powietrze.
- Ej, Pezz czekaj. - mocno złapałem ją za biodra - Przepraszam...
- Nic się nie stało, zapomnij Zayn. - bez większych emocji uniosła ramiona by je zaraz opuścić.
- Czy ty musisz być taką..
- Jaką?! Szalenie zakochaną w Tobie? Widocznie jestem idiotką, że wciąż tutaj jestem. Każda inna by już dawno odpuściła...
Drzwi skrzypnęły i trzasnęły dając mi znać, że wyszła.
- Kurwa! - powtórzyłem kolejny raz swoje ulubione przekleństwo.
Czy ja mógłbym mieć w tym domu chodź jeden normalny dzień? Odkąd pojawiła się Lisa nic nie szło jak wcześniej. Wszystko umiała spierdolić. Ale dziś był chyba jakiś dzień kumulacji. Prawie nigdy nie kłóciłem się z Perrie... Nie mówiąc już o sytuacji z Jade... Wszystko musi się pierdolić w jednym momencie...
Ciche pukanie do drzwi przerwało moje rozmyślania.
- Mhm? - mruknąłem pod nosem. Ha, Perrie przyszła przeprosić za swój wybuch emocji!
- Hej wszystko ok? - Niepewny głos Stylesa wywołał u mnie nie lada zdziwienie.
- Gdzie Perrie? - uniosłem wysoko brwi.
- Na dole z resztą. Wiesz, jest ta gala i chcą ustalić jak kto i z kim idzie...
- No ty z Lisą sobie raczej nie pójdziesz.. - uśmiechnąłem się nonszalancko.
- Sądzę, że w moim grafiku będzie przewidziana i dam rady przyjechać. - starał się mówić opanowanie.
- Oj Harold Harold... Nie o to chodzi - mój cichy śmiech odbił się od ścian - Ta gala jest w PIĄTEK. Nie sądzę, żebyś mógł iść w piątek.. - kolejny cichy śmiech.
Jego usta zacisnęły się w wąską linię.
- W każdym, razie - kontynuował jakby nic nie usłyszał - proszą, żebyś zszedł na dół...

Lisa POV

- Super Harry, nie może iść na gale bo nie ma tego w grafiku, czyli ja odpadam i zostaje w domu. - westchnęłam głośno opierając głowę o ramię loczka.
- Ja też nie idę. - Liam poprawił się w fotelu - Zerwaliśmy z Dan.
 Wszystkie oczy skierowały się na niego. Lecz nikt nie odważył się zapytać dlaczego.
- A my pójdziemy i mamy zamiar się świetnie bawić. - Zayn uśmiechnął się do mnie cwaniacko i objął Pezz ramieniem.
- Ja z El też idę - Louis włączył się do rozmowy.
- Ja mam chyba pomysł. - Niall był pewny siebie jak nigdy. - Ja bym chciał iść  z Abby, Lisa mogłaby iść z Liamem, - Harry popatrzył na niego groźnie - jako przyjaciele oczywiście - dodał szybko - I tym sposobem zostałoby nam 3 zaproszenia. jedno Harrego, jedno Perrie i jedno Lisy. Moglibyśmy zaprosić naszych fanów. Zorganizować jakiś konkurs czy coś. Na pewno by się ucieszyli.
- To rzeczywiście świetny pomysł. - zawtórowałam mu. - Co wy na to? Liam? Mogłabym iść z tobą?
 Daddy uśmiechnął się i roześmiał.
-Będę zaszczycony móc Ci towarzyszyć w ten wspaniały wieczór.
- Ja chętnie oddam swoje zaproszenie, ale chce żeby otrzymała je jakaś Mixers... - dodała Perrie.
- Zgadzam się, ja chcę by moje otrzymała Directioners.
- Czyli moje idzie w ręce jakiejś Carliners! - klasnęłam w dłonie z radości.

* * *
JUTRO/ DZIŚ WIECZOREM POJAWI SIĘ EDIT Z TYM CO BĘDZIE W ROZDZIALE 7.